Chciałem ci napisać na koniec tego roku, że stęskniłem się za tobą. Nie, żebym tu nie bywał. Bywam regularnie. I za każdym razem, kiedy tutaj jestem mam jakiś wyrzut sumienia, że zostawiłem pisanie na korzyść filmowania. Masz prawo powiedzieć, że poszedłem na łatwiznę. Wszak chyba łatwiej coś sfilmować, niż to opisać. Ludzie też raczej dzisiaj wolą oglądać niż czytać. Niemniej brakuje mi ciebie. W wielu wymiarach. Nie tylko w wymiarze ogarniania rzeczywistości i porządkowania myśli. To przecież całe lata pisania, mnóstwo emocji i przeżyć, dobre znajomości – i te wirtualne, i realne. A ile wspomnień!
Dużo o tobie myślałem ostatnio. I jedno, najważniejsze słowo, jakie chciałbym ci dzisiaj napisać jest takie: wracam. Znaczy: spróbuję. Jestem dziś niczym syn marnotrawny , który roztrwonił majątek, ale wie, że jest takie dobre i bezpieczne miejsce, do którego może wrócić.
Może nie będzie to takie pisanie jak dawniej. Wszystko powiem płynie, jak mówił Heraklit, a parę wieków później Kohelet dopowiedział, że wszystko ma swój czas. Nie będę więc – jak dawniej – pisał o codzienności, ani też opisywał, gdzie jestem i co robię. Zwłaszcza, że w w pracy, którą wykonuję, rzeczywistość nie tyle płynie, co zap…dala i czasu by nie starczyło, żeby o tym wszystkim pisać. Niech tutaj więc będą te filmy. Kronikarskie zapiski ojcowskie, to już dawno zamknięty rozdział. Wszystkie dzieci są już dorosłe, wyfrunęły z gniazda. Każde ma już swoje życie, z każdego jesteśmy z Beatką ogromnie dumni. I jeśli chcą – opisują je lub dokumentują na własny rachunek
Pamiętasz, że kiedyś pasją uczestniczyłem w życiu politycznym. Było to w czasach, kiedy mozliwa była jakaś rozmowa, wymiana argumentów a nawet dojście do consensusu. W miedzyczasie staliśmy się w Polsce dwoma nienawidzącymi się plemionami, które nie potrafią ze sobą rozmawiać. Nie chce mi się nawet w tym wszystkim uczestniczyć, sledzić , komentować.
Cóż więc zostaje, drogi pamiętniczku? Może zajrzyjmy co tam w duszy gra? Pobawmy się w zabawę „szczerość aż do bólu”? Popiszmy o życiu w sensie ścisłym. Pofilozofujmy, podrążmy, zagłebmy się w meandrach człowieczej myśli. Pośmiejmy się z siebie i spuśćmy powietrze. Ale też posmućmy a nawet popłaczmy. Powiedzmy co jest ważne. Pobawmy się też – literacko! a jakże! Wszak pisanie to zawsze była ważna część mojego życia. To co przeczytałem i jak to we mnie rezonuje, to zawsze był wdzięczny temat – to więc zostawmy. Jeżeli zaś codzienność, to raczej jako sztafaż.
Nie będę cię jakoś szczególnie reklamował. Kto będzie miał przyjść, ten przyjdzie, kto będzie miał zostać zostanie.
Czy się uda i co z tego wyjdzie nie wiem. Dobrze przecież wiesz, że słomiany zapał to moja specjalność.
No i co ty na to? cieszysz się trochę?