Spersonifikowane pupile

25/06/2012 § Dodaj komentarz


Miesiąc temu na stronie „Zeszytów Komiksowych” ukazał się tekst autorstwa Katarzyny Zawady, traktujący o zbiorze moich opowiadań, czyli o Moim życiu z Dżejmsem, książce, która ukazała się w marcu bieżącego roku w Wydawnictwie Ważka.
Recenzentka poświęciła trochę miejsca ilustracjom Kiry i Macieja:
„Rysunki Kiry Pietrek oraz Macieja Czapiewskiego wprowadzają nie tylko więcej humoru, lecz także uwydatniają wszechobecny dystans. Szczególnie ilustracje Pietrek podkreślają absurdalność oraz ironię opowiadań, w zaskakujący sposób uwypuklając charakterność kocich postaci. Spersonifikowane pupile w trafny i zabawny sposób parodiują ludzkie nawyki.
ImagePrzy kontrastowych i jakże wyrazistych pracach młodej artystki rysunki Macieja Czapiewskiego wypadają odrobinę słabiej. Być może jest to kwestia delikatnej i zróżnicowanej kreski lub po prostu brak uczłowieczenia czworonogów, który powoduje, że koty Pietrek wydają się bardziej intrygujące”.
Cały tekst jest do przeczytania :tu: tak! :tu: ImageImage

{zamieszczone w notce prace są autorstwa Kiry Pietrek}

picturebookkup tu: klik! klik!

Sobala & Jarniewicz: Nowy zeszyt „Ryzyka”

20/06/2012 § Dodaj komentarz


Image
Nowy zeszyt „Ryzyka”

Naprawdę, jaka jesteś, nie wiedział nikt,
dopóki nie zostałaś kochanką kapitana Żbika
i od tego czasu (awans?) mówisz już tylko
pustym dymkiem z powtórzonym trzykrotnie
znakiem zapytania. Taki los, taka konwencja
dozgonna, która pozwala zapisać zaskoczenie.
Dezorientację. Czy, dajmy na to, strach.
On: Wiesz, czym ryzykujesz? Ona: ???
Masz może pomysł, jak czytać coś takiego? Jak mówić?
Bo ta milicyjna historia zbyt szybko przekłada się
na nieme obrazki. Wczoraj komiks, dzisiaj remiks
naszych prostopadłych biografii. Wsio paniał,
kapitan Żbik, ten wunderkind z Lutomierskiej,
musiał być niezłym kochankiem. Swoją partię
rozgrywał zza biurka moim paszportem.

Image

[wiersz pochodzi z książki: Jerzy Jarniewicz, Wybór wiersza, Wydawnictwo WBPiCAK, Poznań 2012, s. 40; książkę w cenie 26,25 zło można zamówić na stronie wydawnictwa :tu:]

– – – – – – – – – –

Imagetekst prezentuję w ramach osobistej dedykacji: „Dla Adama Ruska”; przy okazji mały cytat z Adama: „Powszechną wśród komiksowych fanów miłość do Żbika uważam na przykład za horror” (za: Sebastian Frąckiewicz, Wyjście z getta. Rozmowy o kulturze komiksowej w Polsce, 40 000 Malarzy, Warszawa 2012, s. 177.).

Mikrokosmos. Mały zbiornik komiksowy

15/06/2012 § Dodaj komentarz


ImageSeledynowa ważka lecąca na tle nocnego, rozgwieżdżonego nieba, zdobi okładkę najnowszej komiksowej produkcji Sławomira Lewandowskiego, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Ważka. Oto mam przed sobą czterdziestostronicowy zeszyt z komiksami – to mimowolne skojarzenie jakie się pojawia, gdy patrzę na okładkę, pewnie przez wpisanie nazwiska autora i tytułu w ramkę, użycie do tego odręcznego pisma, a także ze względu na format i sposób zszycia (za pomocą dwóch zszywek).
Image(…)Mikrokosmosem autor przedstawia się i swoje komiksy szerszej publiczności czytelniczej. Książka składa się z trzech historyjek. Dwie pierwsze nie mają tytułów, natomiast trzecia, moim zdaniem najsłabsza, nosi nazwę Życie. Podobają mi się te dwie pierwsze nowele.
W pierwszej bohaterem jest osobnik „nie karany, apolityczny, kawaler, portier, szanowany w sąsiedztwie, niepijący, czysty, zadbany”, który korzysta z dobrodziejstwa demokracji i publicznie zabiera głos w miejskim Hyde Parku. Publiczna mównica ma jedynie jedno surowe, ścigane prawem obostrzenie – „Nie wolno obrazić Królowej”. Wystąpienie portiera uruchamia ciąg absurdalnych zdarzeń. Trudno się nie śmiać, czytając kolejne kadry. Właściwie przez całą historię nie wiemy, dlaczego portier zachowuje się w taki sposób. Pointa także nie przynosi rozwiązania. I chyba o to chodziło. Mi się podobało, lubię oklęty i absurdalny humor.
ImageDruga nowela to powiastka kryminalna. Mimo pozorów normalności także została oparta na surrealistycznej fabule. W pewnej zabitej dechami wiosce zostaje znalezione martwe ciało Malinowskiego. Zaradny sołtys udaje się do gminnego miasteczka, by na posterunku policji zgłosić morderstwo. Do wioski zostaje wysłany inspektor śledczy, aby na miejscu odkrył, kto i dlaczego zabił Malinowskiego. Nie będę zdradzał, czy mu się udało. Warto samemu się przekonać (…).

Sławomir Lewandowski (scenariusz & rysunki), „Mikrokosmos. Mały zbiornik komiksowy”, Wydawnictwo Ważka, Tylicz 2012.


[scenariusz: 4, rysunki: 4, kolory/cienie: 3]


{inne recenzje można przeczytać :tu: i :tu: komiks można kupić :tu:}

Image

Cały tekst jest dostępny na stronie „Kolorowych Zeszytów”, aby go przeczytać, wystarczy kliknąć :tu: tak! :tu:

Getto w Głośnej

13/06/2012 § 4 Komentarze


Wczoraj w Głośnej na spotkaniu promocyjnym książki Wyjście z getta nie było nas zbyt dużo. Oprócz autora i prowadzącego byli inni goście, choć mało, ale podobno więcej niż w Warszawie. Pewnie dlatego, że termin był zły. Kibice przetaczali się w te i nazad, ale żaden z nich nie wstąpił. Pewnie promocja była za skromna. Pewnie mecz był ważniejszy niż, kultura (tj. kulturka).
Uczestniczyłem w spotkaniach promocyjnych, na których było jeszcze mniej osób. Pamiętam, że kilka lat temu na spotkaniu promującym najnowszą książkę Marka Krystiana Emanuela Baczewskiego było pięć osób (z prowadzącym i poetą).
Nie wiem, czy wszystkie osoby obecne wczoraj na sali były z „komiksowa”, chyba nie, oby nie. Z „obiegu galeryjnego” był Rafał Jakubowicz, przyszedł pograć w szachy, gdy wybrzmiewały ostatnie słowa dyskusji…

ImageImageImageImageImage
{zdjęcia autorstwa: Łucji Dudzińskiej}

Nie chcę być punkowcem – wywiad z Sebastianem Frąckiewiczem

12/06/2012 § Dodaj komentarz


Image(…)W artykule z „Arteonu” piętnowałeś postawę „róbmy swoje, skoro nas nie chcą”. Uważam, że komiks powinien się wciskać wszędzie tam, gdzie to jest tylko możliwe.
Dokładnie, nie chcą nas drzwiami, to powinniśmy oknem. Will Eisner nie chciał wydać Umowy z bogiem jako komiks, to powiedział, że nie jest to komiks a powieść graficzna. Dziś jest klaskiem…Trzeba próbować różnych, wszystkich sposobów. Dlatego cieszę się z tych wszystkich projektów interdyscyplinarnych, właśnie z Lubiewa. Jest jakaś ciekawa wymiana myśli. Witek mówił, że miał plan, aby Marcina Świetlickiego dogadać z jakimś rysownikiem… Podczas Komiksowej Warszawy Michał Słomka mówił, że otwiera w Poznaniu pierwszą w Polsce galerię komiksu. Szymon Holcman chce ruszyć z dystrybucją cyfrową komiksów, Śledziu robi komiks na iPada. Mam nadzieję, że będzie dużo eksperymentów, również na tym polu, jak sobie radzić z komiksem w przestrzeni wystawienniczej, że dzięki temu powstanie jakieś stypendium. Nie cierpię tego myślenia „róbmy swoje”. Uważam, że w ramach tej filozofii możesz się również dopominać „o swoje”.
Tak się zastanawiam, że może wyjściem są wydawcy książkowi, którzy zaczną łapać niszę. Zobacz, jak było z Logikomiksem, który, powiedzmy to szczerze, wcale nie jest jakimś tam bardzo dobrym komiksem. Rysunkowo przeciętny jak cholera. Osobiście nie lubię takich komiksów, które dają mi coś w pigułce. Filozofia w pigułce, nie, komiks nie jest od tego, od tego są książki filozoficzne. Logikomiks nie był najgorszy, ale też nie był najlepszy. Był akuratny, ale miał doskonałą promocję i to wszędzie.

Tak, tylko to kwestia samego wydawnictwa.
Nie, raczej tego, że dla większość wydawców komiksowych publikacja komiksów to zabawa po godzinach. Nie mogą poświęcić na ich promocję tyle czasu, co wydawnictwo książkowe, które ma od tego człowieka zajmującego się promocję od dziewiątej do siedemnastej. Zresztą, całe komiksowo żyje po godzinach: twórcy, wydawcy, krytycy. To jest trochę przykre, że nie możesz żyć, z tego, co lubisz.

Gadamy i gadamy, a wychodzi na to, że wciąż o pieniądzach.
To, że ja wciąż mówię o pieniądzach i że w tej książce sprawa pieniędzy jest jednym z głównych tematów, to absurdalny zarzut. Zobacz, wszystkie inne dziedziny kultury mają całe systemy finansowania, wspierania. Są jakieś koła zamachowe, które wszystko nakręcają. A my w komiksowie nadal chcemy być punkowcami, którzy sami dla siebie i w sobie. Bez sensu. Nie chcę być punkowcem. (…)

Przepytując swoich rozmówców nie starasz się być obiektywny. W wielu miejscach mówisz bezpośrednio, co myślisz. Zdradzasz swój punkt widzenia, wręcz się deklarujesz, np. w rozmowie z Krzysztofem Masiewiczem: „Liczę na to, że dzięki obiegowi galeryjnemu na komiksy otworzą się nowe osoby”.
Iluzja, że jesteś obiektywny, jako dziennikarz, umarła bodaj piętnaście czy dwadzieścia lat temu. Po drugie ja nie jestem dziennikarzem, tylko krytykiem.

Zaraz, zaraz. Przed chwilą mówiłeś, że jesteś dziennikarzem kulturalnym.
Dobra, tak, dziennikarzem. Ale staram się być jednocześnie także krytykiem. Jestem dziennikarzem kulturalnym i krytykiem komiksowym, zawsze tak staram się przedstawiać. A to jest duża różnica, generalnie recenzent mówi wprost: „Kup ten komiks, bo jest fajny”. A krytyk ma jakąś wizję rozwoju danej dziedziny, danej sztuki. I ja także mam mini-wizję, mam swój chytry plan, co z komiksem można robić.

Obserwując twoje działania, widać, że idziesz w konkretnym kierunku, że masz jakąś spójną wizję „na komiks”.
Tak, ja się z tym nie kryję. Podobnie jest z książką, ona się nie stara się być obiektywna.

Mam przygotowany jeszcze jeden cytat z rozmowy z Jerzym Szyłakiem: „Drążę temat włączenia komiksu w pole sztuki, bo mam wrażenie, że jest to jeden z kilku sposobów, by trochę wyrwać komiks z getta”. Chciałbym zapytać o te inne sposoby? W książce jest postawiona teza, że obieg galeryjny jest szansą zwiększenia zainteresowania narracją rysunkową, ale czy są inne szanse?
Inne były już przerabiane. Przed laty był taki pomysł, aby wchodzić w większe relacje ze światem literatury, ale to się chyba nie do końca udało. Choć warto do tego wrócić i np. integracja Komiksowej Warszawy z targami książki właśnie pokazuje, że ma to sens. Jednocześnie obieg sztuk wizualnych wydaje mi się strasznie naturalny.

On z punktu widzenia „oka”, jest naturalny. Ale mam wrażenie, że my tu sobie w „komiksowie” rozmawiamy, że obieg galeryjny, że super, że szansa… Jednak wcale nie widzę wyciągnięcia ręki z drugiej strony.
Wystawa Black and White to było wyciągnięcie ręki. Były tam prace Raczkowskiego, były prace Owedyka, Crumba. Potem był komiks w MOCAKu. Były prace komiksowe wystawie Nowa sztuka z Indii. Było kilka plansz powieszonych na klipsach, ale było. Ludzie często nie wiedzą, jak eksponować komiks. Jednak wystawa w Muzeum Sztuki Nowoczesnej była dowodem na to, co można dobrego zrobić i jak można eksponować.

Kuba Woynrowski podaje kilka ciekawych propozycji, jak można eksponować komiks w galerii.
Kuba jest osobą, która uparcie i konsekwentnie dba o to, aby komiks w świecie sztuki się pojawiał. To jest temat cały czas otwarty, jak eksponować komiks. Lepiej nie wieszać całej książki, albo wyimków z niej, na ścianie. Ale po prostu budować wypowiedź komiksową w przestrzeni, aby potraktować galerię jako medium. Tak jak rysownik traktuje stronę w książce, to na tej samej zasadzie potraktować przestrzeń, zakomponować ją. W wywiadzie z Kubą Wojnarowskim i Łukaszem Rondudą pojawiają się konkretne wskazówki, wręcz instrukcja obsługi wystawy komiksowej.
Świetna była ostatnia wystawa Maszina na tegorocznej Ligaturze, strasznie mi się podobała. To była taka wystawa meta-komiksowa. Na takiej zasadzie, że zgrupowane zostały prace o komiksie, ten Thorgal, ta galaretka, ta ikona – to były świetne rzeczy. Nie ukrywam, że sam bardzo bym chciał zrobić wystawę komiksową. (…)


{książkę, o której rozmawiamy, można kupić :tu:}

Image

Cała rozmowa, jaką przeprowadziłem z Sebastianem Frąckiewiczem z okazji wydania jego książki z wywiadami, jest do przeczytania na stronie „Kolorowych Zeszytów” – wystarczy kliknąć :tu: tak! :tu:


ImagePrzy okazji zapraszam dziś (2012-06-12) na spotkanie promocyjne dotyczące powyższej publikacji, które odbędzie się w klubokawiarni Głośna o godzinie 18:00.

Komiks iberyjski. Półwysep w kadrach

03/06/2012 § 1 komentarz



W warszawskim Instytucie Cervantesa do 29 maja można było oglądać plansze z komiksów hiszpańskich i portugalskich rysowników. Zbierałam się, by pójść na tę wystawę od dłuższego czasu, wreszcie udało mi się przejechać ten kawałek miasta (czasem pół godziny to długo i daleko) i ją obejrzeć. W przededniu jej końca. Cieszę się, że pokonałam swoje lenistwo. Było warto.

To, co rzucało się w oczy od pierwszych chwil, to ciepło tonacji większości rysunków. Ponadto często miękkość kreski i ogólna malarskość plansz, jakie tworzą hiszpańscy i portugalscy ilustratorzy. Może zresztą jest to z mojej strony zbyt daleko idąca generalizacja. W końcu niektóre z przedstawionych w Instytucie Cervantesa rysunków były mroczne, kanciaste, czarno-białe i kojarzyły się cokolwiek ponuro, bo z trupiarnią. Ich ogół zapamiętałam jednak jako przewagę barwnych, tętniących życiem scen i obrazów z miejskich ulic. Taki komiks bardzo mi się podoba.

Bez zbędnych słów – krótka prezentacja tych plansz, które wpadły mi w oko.

{Aha, kliknięcie powiększa obrazki}.

Alfonso Zapico (1981, Blimea) – zapiburgotelegraph.blogspot.com

Image

Image

Marco Mendes (1978, Coimbra) – diariorasgado.blogspot.com

Image

Image

Image

Paco Roca (1969, Valencia) – www.pacoroca.com

Image

Image

Image

Ricardo Cabral (Lizbona) – ricardopereiracabral.blogspot.com

Image

Image

– 

Miały być jeszcze te plansze, które mniej mi się podobały, ale wgranie tych zajęło tyle czasu, że sobie odpuszczam. Żyźń przecieka.

Where Am I?

You are currently viewing the archives for Czerwiec, 2012 at Kopiec Kreta.