Nigdy nie myślałam o tym, by się wybrać turystycznie na Księżyc, choć książek o Księżycu pochłonęłam sporo. A Clarke pomyślał! I napisał książkę o turystyce na Księżycu!
Wymyślił przy tym morze wypełnione księżycowym pyłem jak wodą. Po takim właśnie morzu przemieszcza się statek wycieczkowy z kilkanaściorgiem turystów na pokładzie. I nagle pyk! Statek znikł. Nie dotarł do portu, nie odpowiada na wezwania radiowe, nie widać go na radarach, normalnie kamień w wodę! Czy tam w pył.









