poniedziałek, 2 lutego 2026

"Schron" Marcel Moss

Image 
"Schron" Marcel Moss"Schron" Marcel Moss, Wyd. Filia, Str. 384

 

Co tak naprawdę wydarzyło się w starym schronie?

 

Niebezpieczne rozgrywki w rękach Marcela Mossa to historie dedykowane przede wszystkim czytelnikom o mocnych nerwach. Zawsze bowiem na pierwszym planie pojawia się namacalny strach. 

I właśnie dlatego przepadam za jego twórczością. Lęk przed nieznanym oraz mocna baza w postaci zdarzeń czerpiących inspirację z prawdziwego życia od samego początku budują historię od której trudno się oderwać. Autor wyróżnia się wielką wyobraźnią, za każdym razem zaskakuje treścią po brzegi wypełnioną emocjami oraz wyróżniającą się własną oryginalnością a trzeci tom serii Komisarz Sambor Malczewski tylko udowadnia, że nowa książka to nowa, wielka przygoda pisana ze swobodą, ale jednocześnie potrafiąca tupnąć nogą w odpowiednim momencie. 

Słowiańskie wierzenia podburzą wyobraźnię. Piękna relacja człowieka z psem chwyci za serce. Zagadka zaginięcia pewnej rodziny przyprawi o dreszcz przerażenia. Akcja powieści sięgnie wydarzeń sprzed dwudziestu lat, by dopiero w teraźniejszości odnaleźć elementy zagadki i tym sposobem zaangażuje czytelnika w szaleńczy ciąg przyczynowo-skutkowy.  

Fabuła z każdą kolejną stroną rozkręcała się na całego. Autor zadbał o odpowiednie napięcie, mrok oraz wszechobecne tajemnice i to one napędzały dalsze wydarzenia. Nie spodziewając się takiego obrotu sytuacji wkroczyłam do świata ludzkiej bezwzględności, oczami głównego bohatera obserwowałam strach mieszkańców małej wsi, podążałam po nitce do kłębka, by odkryć szokującą prawdę. To kryminał w typowych dla gatunku ramach, pisany silnymi emocjami, podszeptami, skłaniający nas do czytania pomiędzy wierszami oraz odpalenia wyobraźni na wyższy bieg. Skutecznie jednak wymyka się schematom, nic nie jest tutaj bowiem oczywiste, sylwetki postaci aż proszą się, by rozłożyć je na czynniki pierwsze a sam motyw przewodni pięknie udowadnia jak przewrotne potrafi być życie, zmienne w ułamku sekundy, momentami przerażające i nieodwrotnie oparte na podejmowanych decyzjach. Tytułowy schron skrywał niejedne kłamstwo, próbował zatrzymać dla siebie wiele tajemnic, ale na całe szczęście Marcel Moss stworzył komisarza Sambora, który swoim charakterem pokonał wszystkie przeciwności. 

"Schron" to kolejny popisowy numer autora, czyli lawina kryminalnych wyzwań dedykowana czytelnikom wymagającym od książki pełnego zaangażowania. Mroczna, nieprzewidywalna, uzależniająca historia, którą czyta się z zapartym tchem i która do samego końca trzyma nas w napięciu. Trudno przejść obojętnie obok postaci Sambora, ponieważ to bohater inny niż wszyscy, posiadający własne demony idealnie dopełniające całości. Nie pozostaje mi więc nic innego, niż cały cykl mocno Wam polecić. 

niedziela, 1 lutego 2026

"Miałeś się nigdy nie pojawić" Ewelina Dobosz

Image 
"Miałeś się nigdy nie pojawić" Ewelina Dobosz, Wyd. Amare, Str. 360

 

Niektórzy potrzebują więcej czasu, by znów nauczyć się kochać.

 

Lubię książki Eweliny Dobosz, ponieważ mimo swojej niepozornej treści kryją wiele serdecznych emocji. Zawsze potrafię utożsamić się z bohaterami jej książce, więc i tym razem nie miałam z tym problemu. 

Proza życia z zabarwieniem obyczajowym opisuje otoczenie, które towarzyszy nam na co dzień. Wewnętrzne dylematy głównej bohaterki nie są nam obce a pojawiające się wątki pokazują przewrotny bieg prawdziwego życia. Dobosz pisze bardzo przyjemnie, jej fabuła jest lekka i jednocześnie płynna, ale kwintesencją wydają się być trafne opisy, które nie tylko zbliżają nas do postaci, ale ukazują ich wewnętrzną walkę dążącą do akceptacji oraz zrozumienia.

Oliwia nie chciała się wiązać. Doświadczyła już bólu po stracie wielkiej miłości, więc nie miała ochoty na powtórkę. A jednak spotykając Lucasa wiedziała, że to uczucie warte zaangażowania. On zniknął na rok a gdy ich drogi ponownie się skrzyżowały, pierwsze skrzypce zagrały tajemnicę. To była trudna znajomość. Tylko czy takie nie są najlepsze? 

Przyjemna dla wyobraźni opowieść o demonach każdego człowieka. Trochę romantyczna, kiedy indziej życiowa. Przede wszystkim jednak zmuszająca do zatrzymania się i refleksji, ale nie w sposób natarczywy, bardziej nostalgiczny. Dostrzegamy wewnętrzny smutek bohaterów, wraz z nimi szukamy odpowiedniej drogi, mierzymy się z tajemnicą, która wydaje się motorem napędowym wydarzeń. I chociaż to los odpowiada za całą akcję, to odniosłam wrażenie, że nic nie działo się tutaj bez przyczyny, nie tylko kształtując na nowo charaktery Oliwii i Lucasa, ale i pokazując im, że to co trudne smakuje lepiej. Akcja obejmuje dużą przestrzeń, ale to Zielona Góra zwieńczy ostatecznie to co zaczęło się rok temu, by pokazać siłę przywiązania.

Spokojna, swobodna a jednak w pełni świadoma i bardzo inteligentna powieść zaskakuje podjętymi tematami oraz dużą dozą wiarygodności. Ciekawa kreacja bohaterów, lawina silnych emocji oraz wpływająca na wyobraźnię czytającego treść łączą się w spójną całość od której ciężko się oderwać. Książka pozwala czytać to co ukryte między wierszami, ukazuje swoją głębie oraz zachwyca romantycznym motywem, który pokazuje, że czasami warto dać drugą szansę.