1. |
REFLEKTOR
03:10
|
|||
|
Od zarania
Rola, Orka
Potem niedola
I delirka
Na ścianie krzyż
W sercach chłód
Głuchość
I otępienie
Pod stołem bulgot
Za szybą szum
Chodniki
Szkłem wybrukowane
Ptasie marzenia
Serbskie majaki
Podmiejska smętność
I drżenie
W strugach deszczu widzę oczy
Lustra wydłubanych dusz
Trzeci rok, czwarty rok
Biję reflektorem w mrok
Gdy wychodzę przez podwórza
Gasną światła na dzielnicy
Pierwszy raz, drugi raz
Leżysz twarzą na ulicy
W strugach deszczu widzę oczy
Lustra wydłubanych dusz
Trzeci rok, czwarty rok
Biję reflektorem w mrok
Gdy wychodzę przez podwórza
Gasną światła na dzielnicy
Trzeci raz, czwarty raz
Leżysz twarzą na ulicy
W strugach deszczu widzę oczy
Lustra wydłubanych dusz
Trzeci rok, czwarty rok
Biję reflektorem w mrok
Gdy wychodzę przez podwórza
Gasną światła na dzielnicy
Jeszcze raz, jeszcze raz
Leżysz twarzą na ulicy
Jeszcze jeden, jeszcze raz
Jeszcze raz
|
||||
2. |
BRAMY
04:42
|
|||
|
Jadę tramwajem numer 7
Coś brutalnie uderza mnie w twarz
Szorstka struktura dziwnie znajoma
Zamiast krwi na twarzy łzy
Od bramy do bramy odbijam się
Z zachodu na wschód przemijam
Wysiadłem z tramwaju numer 6
Krzyk niemy, stłumiony
Tkankę miasta tnę jak skalpel
Duch na krawędzi tańczy
Od bramy do bramy odbijam się
Z zachodu na wschód przemijam
Od bramy do bramy odbijam się
Z góry w dół staczam się
Od bramy do bramy odbijam się
Z zachodu na wschód przemijam
Od bramy do bramy odbijam się
Tej nocy od bram odbijam się
|
||||
3. |
OBRAZ
03:37
|
|||
|
Ten obraz na ścianie roni łzy
I drwi zawsze gdy nie patrzysz
Ten obraz na śniegu broczy krwią
Jak całun odbija jego oblicze
Ten obraz na ścianie roni łzy
I drwi zawsze gdy nie patrzysz
Ten obraz na śniegu broczy krwią
Jak całun odbija jego oblicze
To ciało na krzyżu szepcze coś
O cierpieniu co uszlachetnia
Co noc sakrament dopełnia się
Krew Twoja, a chlebem spirytus
Ten obraz
Ten obraz
Ten obraz
Zabija cię
|
||||
4. |
POCZEKALNIA
03:37
|
|||
|
Jedyną prawdą jest to
Że czyściec jest w starej
Poczekalni dworcowej
Na przystanku, końcu trasy
We mgle czekasz na koniec
Tak wolno płynie ten czas
Gdy patrzysz w szybę
Twoje odbicie płonie
Jedna chwila, błysk żarówki
Wsiadasz i uciekasz
Uciekasz
|
||||
5. |
KLATKA
04:30
|
|||
|
Zbiegam klatką w dół
Czwarta w nocy, tuż nad ranem
Obraz zawsze skręca w lewo
Slajdy rozkalibrowane
Spadam klatką w dół
W końcu zerwany z uwięzi
W końcu uda mi się uciec
Tej brutalnej geometrii
Zbiegam klatką w dół
W odbiorniku ciągłe trzaski
Regulacja nie pomaga
Obraz malowany piaskiem
Spadam klatką w dół
Ściany zakłócają fale
Choć promienie przenikają
Parzą w stopy
Zobacz
Na dachu stoję!
Zbiegam klatką w dół
Więdną palmy i paprocie
To lastryko to mozaika
Z moich rozsypanych wspomnień
Spadam klatką w dół
Myśli napędzane strachem
Czarne piece rozpalają
Mroźną noc słodkim zapachem
Zbiegam klatką w dół
To ostatnia długa prosta
W tym wyścigu już wygrałem
Dla mnie laury, dla mnie szampan
Spadam klatką w dół
Idę w miasto kanałami
I choć sam to doskonale bawię się
Posłuchaj
Pukam od spodu!
Zbiegam klatką w dół!
I tańczę!
Błyski!
A ja tańczę!
Dym!
A ja tańczę!
Spadam w dół!
I tańczę, ja tańczę!
|
||||
If you like BŁYSKI, you may also like: