Powinnam cóś napisać o tym co nas otacza, ale nie wiadomo za co się zabrać, bo tak to się zmienia. Wszelkie nadzieje na to że w US jest jeszcze ktoś poza paroma generałami, kto pilnuje ich narodowego interesu, właśnie się sypią. No nie ogarnęli Ryżego instytucjonalnie. Małpa z brzytwą szaleje i nawet do Joe Rogana dotarło że trzeba Ryżego zamknąć w pokoju bez klamek, zanim w US się tak posypie że nie będzie co zbierać. Ichni Sąd Najwyższy boi się wydać wyrok w sprawie ceł, bo kraj popłynie z torbami z racji odszkodowań, byli sojusznicy otwarcie dogadują się z Chinami, w lutym szykuje się kolejny shutdown, a po miastach latają bojówki ICE, taka ichnia wersja Brunatnych Koszul, które mają mało wspólnego z profesjonalizmem, jak to służba ideolo. W stanie Minnesota udało im się zamiast udusić kolejnego czarnoskórego "łagodnego olbrzyma" ( przemoc na tle etnicznym to niestety hamerykańska norma ), oddać trzy strzały ostrzegawcze w głowę jasnoskórej protestującej, co zostało skwitowane przez burmistrza Minneapolis oficjalnym "Wypierdalać!" skierowanym w stronę, jakby nie patrzeć, służby federalnej. Nie żartuję, taki jest poziom debaty politycznej w US.
W tle akta Epsteina, nawet dla opornych stało się jasne że ich zawartość grozi Trumpowi postawieniem w stan oskarżenia, stąd gorączkowe próby Ryżego by jedynki serwisów informacyjnych pisały o wszystkim, tylko nie o tym. Po kupieniu od reżimu wenezuelskiego Maduro i oddaniu paru strzałów dla podniesienia morale stanozjednoczońskiego narodu, Ryży znów bredzi o Grenlandii. Tym razem napotkał opór, bo powszechnie uznano że to zaszło za daleko. Małe Rubio nie jest w stanie ogarnąć dziadka, który prezentuje w pełni jak wyglądają starcze dysfunkcje mózgu skrzyżowane z nie najlepszym charakterem. Ryży powysyłał listy, jak najbardziej oficjalne, do europejskich przywódców, z których wyraźnie wynika że nie może przeżyć nie przyznania mu pokojowej Nagrody Nobla i dlatego NATO ma załatwić US Grenlandię. Nie, to też nie jest żart, to oficjalne pisma z Białego Domu. Wszyscy już wiedzą że Ryży w tej fazie to już ewidentne kuku na muniu, nawet chłopcy z Kataru zdążyli się zorientować że źle zainwestowali i grożą wywaleniem USmanów z bazy wojskowej. Izrael dość ostro zareagował na pomysły zabaw z Iranem a książę Salman ibn Saud rozgląda się za nowymi partnerami w niedalekim somsiedztwie. Nie dziwie mu się, zważywszy na to jak po oceanach miota się ta flota US. Mła jest ciekawa występów Ryżego w Davos, czy ci od globalistów zaryczą że "Cesarz jest nagi!", dodając przy okazji że piendrolnięty? Przypuszczam że wątpię, raczej zrobią interes kosztem Ryżego a dziadka będą unikać jak zadżumionego. Jest cień szansy że ktoś się zlituje i oficjalnie pieprznie w eter że może by któś niezależny zbadał mental prezydenta US, ratując ten kraj, ale to jest raczej pobożne życzenia mła.
Wicie rozumicie, prawda jest bowiem taka że to co się dzieje obecnie w US, jest wielu ludziom jest na rękę. W Europie dyszą chęcią wymiany pokoleniowej w strukturach UE i chęcią reform, co mła popiera całą sobą. Dla wielu państw i układów jest to szansa, bo żadne mocarstwo nie ma obecnie takiej siły rażenia, by stać się hegemonem. Niektóre byłe mocarstwa mają problemy gospodarcze grożące utratą integralności terytorium, odbywa się masowe szukanie protektorów i próby wprowadzenia układów nowocześniejszych niż te z XX wieku. Dla nas ma to jasne i ciemne strony, np. poszukiwania nowego typu rozwiązań oznaczają akceptację kiepskiego układu Mercosur, nie miejcie w tej kwestii złudzeń ( zostaje nam głosować w eurowyborach na takich, którzy zasadę "zielonego rolnictwa" rozciągną na kraje Ameryki Łacińskiej ). W ogóle musimy być teraz baaardzo ostrożni, kiedy nasz dawny protektor właśnie wyżyna jak łysy grzywą o kant kuli w tzw. materię historii, trzeba bardzo uważnie patrzeć, gdzie odłamki lecą.
Z powodu ogólnej europejskiej dziumdziowatości stawialiśmy mocniej na US, eleganckie wyplątywanie się z tego układu zajmie trochę czasu. Oczywiście byłoby to prostsze, gdyby dziefczątka i chłopcy z Kałolicji Obywatelskiej nie bali się w swoim czasie obecnego szefa MSZ, jak wiecie mamy na czele państwa człowieka USmanów, w dodatku słabo ogarniającego, co sprawy eleganckich pożegnań nie ułatwi. Tak nawiasem pisząc, jestem ciekawa co ci wszyscy durnie zakładający w polskim parlamencie czerwone czapeczki i drący twarze "Donald Trump", zrobią po nieuchronnym upadku tego faceta i wybiciu całego szamba, które się za nim ciągnie? Jak znam życie pewnie zaczną szukać nowych czapeczek. Dla mła istotne żeby nie była to czapeczka uszanka zza wschodniej granicy. Po mojemu to głośno trza nam wzdychać za starymi, dobrymi czasami a w cichości dogadywać się ze Skandynawami, Francuzami i uważnie patrzeć na to co robią Brytyjczycy, którzy właśnie decydują kogo bardziej kochają. Na Niemców trza nam patrzeć z jeszcze większą dozą ostrożności, to co mamy obecnie w Europie zawdzięczamy ich "światłej polityce". Niemcy po prostu nie nadają się na kerownika ale bardzo lubią nim być. Tyle tego przeglądu, nie chce się mła o tym za bardzo pisać, bo w dużej dawce to męczące.
Dzisiejsze ozdóbstwa po większości chińskie. Malowidła przedstawiające kociszony. Trza się nam bliżej z tym rejonem świata zapoznać, także mła wkleja orientalne obabrazki. W Muzyczniku muzyczka i taniec z Indii.
Biało, mroźno, wieczór nadal zapada zbyt szybko jak na gust mła. Wcale mnie się tegoroczna zima nie podobie, a już najbardziej to wstrząsa ona mła finansowo. Wicie rozumicie, kotowskie nie mogą marznąć. Do dupy jest i nie mam w związku z tym dobrego humoru. Na szczęście awaria prundowa okazała się być przeciążeniem, solidnym ale bez straszliwych następstw, mła dzięki oszczędnemu podłączaniu urządzeń jakoś się udało nie wywalić wszystkiego energetycznego w kosmos. Komp ocalony, kuchnia ocalona, nie korzystam z elektrycznego czajnika, bo wolę żeby przepływowy ogrzewacz wody nie zawiódł. Instalacja niby nie stara ale wszystko, Panie tego, na prund, któren nam miał tanieć. Oj naiwna, naiwna, naiwna! Taa ... jak "ten mól w otchłani wód, który liczy wciąż na cud".
W domu jeszcze post świątecznie, mła nie schowała bombek. W zeszłym roku mła została bardzo mocno świątecznie obdarowana, najbardziej ucieszyła się z kociego obrazka w cud urody ramce i kociej świeczuszki. Przyjechały też do niej kolejne miniaturki, to już ostatnie, mła czuje się należycie dominiaturkowana. Przemalowałam część mebelków, tzw. sypialnia będzie w coolorze blue. Po zapłaceniu rachunku wodociągowego mła uda się do Dżizaasa w celu nabycia biletu samolotowego. Potem do końca miesiąca będzie jadła zalewajkę i kapuśniak. Tak u mła obecnie wyglądają finanse. Hym... nie wyróżniam się na tle, Irenka i Gienia też ostro liczą kasę, nie zapowiada się nam ten rok cóś bogato. Cio Mary ma się z nas najlepiej finansowo, za to niestety spadły na nią zmartwienia związane z chorobami przyjaciół. Szczerze pisząc to wolę pieniążek z dwóch stron oglądać niż zamartwiać się nieuchronnym. Ech... biedna Cio Mary.
Mła zapodaje Wam zimowe fotki a w Muzyczniku cóś na rozgrzewkę. Znaczy przyjemne ciepło, żadne tam upały - dobra, brazylijska muzyczka.
To były dziwne święta, nostalgiczne, zaskakujące i świętowane do upadłego. Koty oczywiście ciężko obrażone za niedogodnościowanie, dają mła odczuć tę obrazę na każdym kroku. Główną personą wokół której kręciły się święta był w tym roku Tatuś, wszystkie insze pozatatusiowe odwiedziny świąteczne wzięła na siebie Cio Mary i mła mogła pobyć dłużej z rodzicem. Tatuś robi się coraz starszy ale czas nie przyciera mu rogów, nadal uparty jak muł i pełen pomysłów, z których jakieś 3/4 jest niebezpiecznych dla niego i otoczenia. Mocno mnie zaskoczył może nie tyle żywotnością, co kombinatorstwem i robieniem wszystkiego po swojemu, mimo tego że to po swojemu wymaga od niego sporo wysiłku. Troszkę się o niego martwię, posypia i jest uzależniony od internetu jak nastolatek. Spał z kotami i laptopem, zamiast kolęd w tatusiowych słuchawkach leciały piosenki ze sprośnymi tekstem hrabiego Fredry, Tatuś pod nosem mruczał co bardziej oburzające kawałki wyraźnie ciesząc się rolą "najbardziej niegrzecznej osoby w rodzinie". Dobrze że Babcia Halinka nie dosłyszała, bo byśmy mieli dwie "najbardziej niegrzeczne osoby w rodzinie", Babcia Halinka w zaskakująco dobrej formie, radośnie psotna. Mła postraszyła Tatusia że jak tak dalej pójdzie, to nam ztrumpieje,
Tatuś na to że mła uprawia potwarz i rzucanie kalumnii, bowiem Tatuś nie
łapie swojej najstarszej córki za cycek, na ten przykład i w związku z
tym nie jest pedofilem ( zakaz
uprawiania polityki przy stole Tatuś zrekompensował sobie czytactwem o
aferze Epsteina i innych zdziwności plotkarskich związanych z obecnym
prezydentem US w necie, dokonywanym nielegalnie i oszustnie pod
pretekstem śledzenia własnego kota i własnych kur za pomocą kamerki! ).
Zważywszy na to że najstarsza ma sześć dych to nawet cienia szansy nie ma na uprawianie pedofilii, co najwyżej może być mowa o kazirodczych ciągotach, co mła przywiązana do definicji usiłowała natychmiast Tatusiu uświadomić. Tatuś powiedział że mła nie ma pojęcia o czym mówi, bo dla Tatusia mła zawsze będzie dzieckiem i on nic na to nie poradzi że mimo tego że ze mła stara rura, to jak Tatuś o mła myśli, to mła ma ciągle sześć lat i wymaga opiekowi i że Tautś wie że ta opieka jest jego zadaniem życiowym. Ech... jak przysnął przy laptopie, odstawiłam tatusiową kawę ze stolika, przykryłam kocykiem, lapka nie wyłączyłam żeby się nie obudził i pomyślałam sobie że w końcu powinnam się przyzwyczaić, bo od dawna wiem że mimo że są dla tatusiów gorsze rzeczy niż znajdowanie się pod opieką wiecznej sześciolatki, to dla mojego Tatusia zaopiekowanie się nim przez dzieci może być bardzo, bardzo ciężkie do zniesienia. Dla Tatusia bowiem opieka nad kimś jest tak ważną sprawą, że nie może poczuć się zaopiekowany, bo sprawi to że Tatuś stanie się nieszczęśliwy, jako ten, który sam niezdolny jest do roztaczania opieki. Dla Tatusia mła paskudna starość to niezdolność do opiekowania się bliskimi. Mła i jej sisters muszą być bardzo ostrożne z tym opiekuństwem, żeby Tatuś nie czuł się staro, nieszczęśliwie i niepotrzebnie. Na wszelki wypadek zaczęłyśmy od zaraz i Tatuś pomagał ogarniać rybę po grecku i wigilijne śledzie. Skrzeczał że nie tak kroję cebulę, porykiwał na Dżizaasa i wydawał się być naprawdę zadowolniony.
Dzisiejszy wpis jest ozdobiony pracami Füsun Ürkün, w Muzyczniku nadal kolędujemy. To dlatego że u mła cały czas trwa świętowanie.
Kochani w biegu Wam życzę Wszystkiego Najświąteczniejszego i żebyśmy zdrowi byli i wogle. Zdrowia i spokoju przede wszystkim, jak to będzie, to i kasa będzie cieszyć, choćby marna była. Cieszmy się sobą w ten szczególny w naszej tradycji czas i nie dajmy smętkom wleźć sobie na głowę. Tak naprawdę nie trzeba chujinki, nie trzeba karpia, trzeba nam tylko świąt i spokoju serca, którego Wam wszystkim bardzo mocno życzę.
Kochani teraz macie podkład do świątecznych dyskusji politycznych,
zawsze się znajdzie ktoś, kto między karpiem a pierogami zacznie temat
że ten i tamten jest ryjem i wszyscy kradną. O ile na to drugie możecie
się zgodzić bez bólu, o tyle drugie może Was rozjuszyć. Najzdrowiej
poruszyć temat pogody i olać polityczne wycieczki. Zdecydowanie polecam
opcję - "Wystarczy że znoszę polityków na co dzień, w święta nie
muszę." Jeżeli jednak macie ochotę na tradycyjną, solidną, świąteczną
awanturę przy stole, to poniżej macie troszki opracowany materiał.
Świat staje na głowie. Prezydent US krytykuje konsumpcjonizm Amerykanów, prezydent Rosji krytykuje zbrojenia pacyfistycznej do bólu Europy, czekam zatem na ten dzień, w którym papież wezwie wiernych do wyboru świadomego rodzicielstwa i radzenia sobie z tym zadaniem wszelkimi możliwymi sposobami. Wicie rozumicie, piekło zamarza. Polityka mendialna staje się "realną", przywódcy zapewniają że jest świetnie, choć rzeczywistość skrzeczy, w związku z czym powoli, powoli zaczyna się gotować w elektoratach. W US przygotowania do wojenek, bo akta Epsteina, których publikację wymusił Kongres, wyszły ocenzurowane, co oczywiście od razu rodzi pytania jakie to treści ocenzurowano i czy aby na pewno tylko dane osobowe ofiar ( całe strony na czarno, śmierdzi z daleka i pod niebiosa, będzie jazda! ) i za progiem koniec Obamacare, czyli dotowanego przez państwo ubezpieczenia medycznego, z którego w 80% korzystają wyborcy w stanach, w których wygrali Republikanie. Małe Rubio robi jakieś akrobacje w polityce zagramanicznej US, jakieś wojenki wenezuelskie, bombardowanie Syrii, ale w zeszłym tygodniu wyszedł wywiad z Susie W., szefową personelu Białego Domu, która zaczęła mówić takie rzeczy o obecnej ekipie zarzundzającej US, że od razu ruszyły spekulacje że część ogarnięta obecnej administracji, już planuje odwrót na z góry zaplanowane pozycje. Zdaje się że zaczyna się na dobre rozpad MAGA i na niespełna rok przed wyborami uzupełniającymi Republikanie żrą się między sobą, głównie o to że ich prezydent, nie robi tego co miał robić. Moim zdaniem Republikanie, jak i ich elektorat, so gupi - "Make America Great Again", nie "Make Americans Great Again". Przeca głosowali na to pierwsze.
W Rosji też trwa zaklinanie rzeczywistości, były tradycyjne coroczne pytania do Wujka Wowy i oczywiście nie padły te najistotniejsze. Jednakże lud coś tam pomrukuje że SWO trwa już niemal tyle co Wojna Ojczyźniana. Rosjanie robią się zmęczeni, tym bardziej że sankcje, które nie działają, duszą rosyjską gospodarkę. Oczywiście Wujek Wowa ma gdzieś, co tam sobie lud pomrukuje, ale obecnie elity rosyjskie zaczęły się cóś niepokoić. Wujek Wowa zatem zwrócił się do rodziny, obecnie to familia zaczyna obejmować poważne stanowiska w państwie. Cóś to bardziej zaawansowane niż w US, bo tam Pierwszy Zięć jeszcze nie otrzymał oficjalnego stanowiska. Rosjanie usiłują ratować swoją gospodarkę wszelkimi możliwymi sposobami, sprowadzają z Indii masowo pracowników do fabryk ( spodziewajcie się zatem ukraińskich nalotów na fabryki ), przestali dotować paliwa na rynku krajowym, podnoszą VAT na co się da a nawet ustami szefowej Banku Centralnego, Elwiry Nabiuliny, przekazali Wujkowi Wowie że zaraz nie będzie kasy na zbrojenia. Elity rosyjskie wkurza to, że Chińczycy nie traktują Rosji jak partnera, tylko jak kolonię. Łudzą się że Amerykanie będą traktowali ich inaczej, Europa bardzo Rosję w kwestii porządnego traktowania rozpieściła. Na razie jednak wygląda na to że Europa nie zamierza Rosji sobie odpuścić, z czego amerykańska administracja powinna być zadowolniona, bo w końcu chcą odizolować US od wschodniej półkuli. Najciekawszą sprawą związaną z gospodarczym upadkiem Rosji jest wzrost gospodarczy w krajach Azji Centralnej. Te wszystkie Tadżykistany i Uzbekistany, nagle zaczęły się rozwijać.
Europa tańczy, dwa kroi w przód, jeden krok w tył. Cóś tam robi ale tak by nikt się do niej nie przyczepił. Tak wyszło z rosyjską kasą zdeponowaną w Belgii że zamrożono ją bezterminowo, jednocześnie wyprodukowano prawniczy bełkot, który pozwoli ją przejąć po tym kiedy Ryży i cooledzy znikną z Białego Domu. Tak się porobiło że Europa chroni kasę przed Amerykanami a nie przed Rosją. Zdaniem mła trzeba kasę było brać teraz, ale mam wrażenie że część Europy postanowiła przykrócić ambicje Niemiec, które zaczęły kreować się na lidera. My byliśmy między młotem a kowadłem, wojnę powinny finansować aktywa agresora, nawet prywatne, bo to majątki ludzi objętych sankcjami, z drugiej strony pozwalanie Niemcom na opowieść o przywództwie to proszenie się o kłopoty. Wybraliśmy po taniości i zarazem po jasności w kwestii sprawczości UE, no i przerżnęliśmy razem z Niemcami. Za to na osłodę mamy zwycięstwo w sprawie Mercosur, w której nam z Niemcami nie po drodze. Europa postanowiła pokazać KE że w sprawie Mercosur to będzie decydować po przetrawieniu, rozpatruję to w kategorii pokazania Ursuli kto tu rządzi. W Europie trwają zabawy w podgrupach, my olaliśmy "Putin Boys" czyli dawnych "Chłopaków z Wyszehradu" i teraz jesteśmy państwem bałtyckim. Zacieśniamy prędko kontakty ze Skandynawią. No i bardzo dobrze! To jest dla nas właściwy kierunek w tej chwili, trzeba wyrwać się z tego ciążenia byłych demoludów w stronę rosyjskiej mentalności.
W kraju ciekawie tak, że aż za. Prawica nam się przepoczwarza, jeszcze nie wiadomo w co. Mła dziwi że trwa jeszcze fikanie Brauna. Mła w życiu z tym facetem zgadzała się w jednym - nie szczepi się dzieci powierzonych państwu środkiem w fazie badań klinicznych, kiedy: a - dzieci nie są grupą szczególnie narażoną, b - umieralność z powodu patogenu jest na takim poziomie jak umieralność na grypę. Przypadek Grzegorza B. to taki jak z zegarem, zepsuty zegar też dwa razy na dobę podaje prawidłowy czas. Jednakże wygląda na to że pogląd Brauna na szczepienia dzieci nie wynikał z czegóś szlachetnego, tylko z polityki siły wspierającej. Grzegorz B. gra ewidentnie dla rosyjskiego miru, to widać, słychać i czuć. Tzw. zoologiczny antysemityzm, negowanie skali Holocaustu, opowieści o handelku z Rosją, takie w stylu komunistycznych genseków, sekciarski katolicyzm, wręcz proszący się o ekskomunikę. Ech... wszystko to tak wybujałe i teatralnie zapodawane że aż dziw że ktoś to kupuje. No jednak kupują, głównie sieroty po żrącym się PiSie, spragnione prostego wytłumaczenia skomplikowanych problemów. Zdaniem mła przyszła pora na rozwiązanie kłopotu, państwo znaczy musi pokazać że fikanie ma granicę a sytuacja się wyklaruje. Nawet naszej proamerykańskiej prezydenturze dobrze to zrobi ( Karol ostatnio jakby w rozsypce, bo w US bałagan, kontynuuje więc walkę Anżeja Sebastiana z meblami i na tym szlus, bowiem na europejskie szczyty, czyli te naprawdę decydujące o naszej przyszłości, Karola, człowieka, który został prezydentem się nie zaprasza, bo w Europie świadomi że prerogatywy prezydenckie w Polszcze to takie se ).
No dobra, to by było na tyle, jeszcze raz upraszam - nie dajcie się wciągnąć w żadne polityczne dyskursy przy stole, po cholerę Wam ma się żółć ulewać. Świąteczne menu na produkcję żółci wystarczy. W Muzyczniku kolęda z Francji.
Mła ostatnimi czasy zaczęła zwracać uwagę na pewien pojawiający się w życiu publicznym motyw - Jak zachować twarz? Wicie rozumicie, kupa ludzi ze świecznika ma gębę, na którą długo pracowali w pocie czółka i z talentem równym temu Gombrowicza, no a teraz chcą mieć twarz. No niestety, twarz to sprawa jednorazowa, zastąpisz gębą i już jej nie masz. Na przykład liberalne elity bardzo chcą być liberalne, tylko po srowidowych obeszczeniach w ten ich liberalizm otwarcie się wątpi. Konserwatywne elity bardzo chcą być ostoją porządku, tylko po kretynizmach konserwatystów, które z porządkiem mają mało wspólnego, nikt rozsądny nie podejrzewa ich o obronę konserwatywnych wartości. Chcenie mienia twarzy nie wystarcza, trzeba brać odpowiedzialność na klatę. Nie ma brania na klatę ciężaru własnych czynów, nie ma twarzy. Nie pomoże dyrektywa o ustawiania w szopce figurki przewodniczącej KE, obowiązująca od 2027 roku, kiedy chcemy wprowadzać cenzurę, nie pomoże czterdzieści tysięcy słów na minutę wygłoszonych w dzień Bożego Narodzenia, jacy to szanujący tradycję jesteśmy, kiedy tożsamość Zachodu wymieniamy za walutę niewiadomego pochodzenia. Politycy nie mają twarzy, mają gęby, nie są zatem szanowani. Na Zachodzie to bardzo widoczne, na świecie nieco mniej, ale proces się zaczął. Nawet w mordorach i orkolandach prestiż władzy spada, trzeba tam coraz mocniej dociskać ludzi, żeby chcieli w gębach zobaczyć twarze. Do ludzi dociera, niestety ze wzrostem kosztów życia, jaka to szopka i stajenka licha, ta cała nasza świecznikowa polityka. Dla mła to zdrowy proces, brak szacunku to kwestionowanie autorytetu, to prędzej czy później zmieni nam system zarządzania ludźmi. Dzisiejszy wpis ozdabiają świąteczne kocie kartki a w Muzyczniku mła zapodaje cóś prawosławnego.
Mrutek pojechał z mła na kontrolę uszka, jutro wynik. Z gabinetem nasz Pan Mrutek oswoił się na tyle że zaczął mieć żądania. Wicie rozumicie, nie wyjdę z transporterka, nawet nie próbujcie wytrząsać, bo to nic nie da, proszę mię tu od razu saszetkę powitalną zapodać. A ostrzegałam żeby Mrutka nie rozbajdywać! Oczywiście po wyłudzeniu żarcia robił za gwiazdę, łepek nadstawiał do pobrania próbki z uszka, czule pomrukiwał w kierunku personelu, który przyszedł się nim masowo zachwycać. Ba, Mrutek wykonywał polecenia ( "Przejdź tu Mruciu, pokaż jeszcze uszko przez wzierniczek." )! Madka musiała go szybko w kontenerek władować, bo gotów był lecznicę zwiedzać. W uszku postępy znaczne ale Dochtorowa z ostrożnością podchodzi, bo ostatnio spotkała się u kotów z trudno leczącymi się zapaleniami, z problemem polipków. Nasz gwiazdor w drodze powrotnej tradycyjnie już ryczał na wysokości sklepu drobiowego, także skarmienie wyrównawcze tyż było robione. Teraz zabieram się do ogarniania nieogarniętego, ta moja chałupa to stajnia Augiasza, jedno skończę, w drugim już bordello się lęgnie. Przede mną zadanie detektywistyczne godne Herkulesa Poirot - ktoś postanowił przyozdobić wysprzątaną podłogę gołąbkiem, który zszedł był z tego świata jakiś czas temu. Jest krąg pięciu podejrzanych o robienie z chałupy prosektorium. Pocieszam się tym że to przynoszenie truchełek to jeszcze nie jest najgorsze, Mariolka ma w domu fachowców na ten przykład. Do tego meldunku króciutkiego o zdrowiu Mrutka dołączam fotkę miśka stawiającego pasjansa i świąteczny Muzycznik.