
Horacy: „Gdyś jest bogom posłuszny, to nad światem władasz, a ci, którzy niebacznie bogów zaniechali, przywiedli mnogie klęski w rozbojach i zdradach”.
I.
„Czy chociaż jeden filozof odnalazł Boga?” – pyta Lew Szestow – i na zwycięzcę typuje Platona. Nie waha się zarazem dodać, iż ten ostatni poznał Boga wyłącznie po części, podczas gdy inni myśliciele szukali jedynie ludzkiej mądrości. Człowiek nakierowuje myśl ku Bogu i wierzy w wyższe ideały, lecz z tego wcale nie wynika, że istnieje jakaś „wszechmiłująca, wszechmocna i wszechwiedząca Istota”, do której zanosi modły. Czyni to tym goręcej, im w większym upadku się znajduje, i chociaż giną całe narody, państwa i idee, pozostają błaganie i nadzieja, których nie można ograniczyć tylko do nauki, gdyż na jej gruncie nie znajdują żadnej kompensacji. Z punktu widzenia rozumu Opatrzność i jej działanie są dziełem czystego przypadku; w ten sposób tłumaczy się także powstanie świata. Tymczasem świat powstał i istnieje wbrew rozumowi i na przekór wszystkim intelektualnym możliwościom.
Przypadek nie może stanowić przedmiotu wiedzy naukowej, bo wszelka wiedza naukowa dotyczy tego, co istnieje zawsze bądź najczęściej, a przypadek nie jest ani jednym ani drugim. Rzeczywiście, przytrafia się on rzadko, lecz jego gwałtowność wdziera się w „uporządkowaną i zorganizowaną jedność” życia. W tym sensie jest ważny i istotny. Istotną prawdą jest nie tylko to, że przypadek posiada duże znaczenie, lecz również to, iż nie można go łatwo uchwycić i zarejestrować – jest on ze swej natury kapryśny i wymyka się ludzkim osądom. Warto się zastanowić czy przypadek rządzi ludzkimi umiejętnościami, to znaczy bierze udział w narodzinach geniuszy i ludzi przeciętnych? Otóż geniusz spotyka się rzadko, podczas gdy ci drudzy zdecydowanie dominują. A jednak to geniusz przykuwa naszą uwagę! Podobnie jest z objawieniami, które zdarzają się raz na setki lub tysiące lat, a są bez miary cenniejsze od wszystkich powtarzanych codziennie, co chwilę zjawisk.

Ludzkość wzywa Boga z bezdennej przepaści „przerażenia i rozpaczy” (gdyby ich nie było – nie wzywałaby Go); szuka nie nieruchomej, bezdusznej idei filozofów, lecz żywej osoby, która stała się natchnieniem psalmisty. Filozofowie z początku pojmowali narodziny Chrystusa, Jego wcielenie i krzyżową śmierć w kategorii jednostkowego wydarzenia o istotnym, lecz nie ostatecznym znaczeniu w historii. Jednak Ojcowie Kościoła dostrzegli coś więcej i fakty te przedstawiali nie, jako coś, co miało kiedyś miejsce, lecz coś, co zachodzi stale. Od czasu, kiedy rozum wkroczył na arenę dziejów, zwalczał te religijne spostrzeżenia i z walki z wiarą uczynił oś swojego działania. Starożytni Grecy byli święcie przekonani, że rozum może nie tylko „dowieść istnienia Boga”, lecz wszystko objaśnić i ofiarować ludziom to, co najlepsze. Lecz rozwiązanie przyszło nie od Greków, a od Żydów – od galilejskiego proroka, działającego gdzieś na skraju rzymskiego imperium, który w swej prostocie wołał do Boga, a ten go wysłuchał.
(więcej…)
















