Kupiłam kiedyś włóczkę
Piura,bo marzył mi się puchaty,ciepły sweterek.I nawet zaczęłam dziergać,ale to co powstawało nie zadowalało mnie niestety...Sprułam więc go a włóczkę odłożyłam w nadziei,że jakieś zastosowanie dla niej jednak znajdę.I po jakimś czasie olśniło mnie-a gdyby tak tę nieszczęsną Piurę połączyć z czymś,co by nadało charakteru dzianinie,ożywiło ją...I wymyśliłam,żeby połączyć ją z lnem.I trafiłam w dziesiątkę.Po zrobieniu próbki okazało się,że TO JEST TO i mogłam spokojnie dziergać...
Ten sweterek wpadł mi w oko już dosyć dawno.Odczekał swoje w kolejce ale doczekał się....:)))Postanowiłam zrobić go właśnie z tych niteczek (Piury i lnu).
Trochę go zmodyfikowałam -zrobiłam dłuższe rękawy,tył dłuższy przód krótszy uformowałam przy pomocy rzędów skróconych.Sweter jest ciepły i przytulny i pomimo tego ,że mnie poszerza,jestem z niego niesamowicie zadowolona.
Miałam nawet okazję przetestować go na wycieczce w Góry Sowie.I powiem wam jedno-sprawdził się na 100%.
-w chłodny i deszczowy dzień nad wodą
 |
| Przyłapana |
 |
| Pozująca |
 |
| Zapatrzona,zamyślona |
-przy placku z rabarbarem i z lodami,oraz smacznym lokalnym winku
 |
| Łasuch |
-wieczorem w czasie impressski (niestety bez ogniska-lało) przy grillu
 |
| Rozśpiewana,rozbawiona |
P.S.Sweterek bardzo zadowolony z wyjazdu:))))))))
P.S.2 Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym poście są autorstwa moich kolegów którzy byli ze mną na wycieczce-Krzyśka D i Wojtka W.