niedziela, 22 marca 2026

"Cień Marsa" Radosław Prokopiuk

Image 
"Cień Marsa" Radosław Prokopiuk, Wyd. Novae Res, Str. 414

 

Ludzkość nie jest gotowa na podbój Marsa. 

 

Przyznaję, że chociaż nie jestem wielką fanką przestrzeni kosmicznych, to sięgam po książki w podobnej tematyce, by w końcu odnaleźć tą, która odczaruje mi ten motyw. Kilka z nich śmiało mogę zaliczyć do udanych przygód, w tym również "Cień Marsa". 

Autor miał pomysł, który realizował krok po kroku. Jego propozycja od początku wydawała się biec mimo jasno wytyczonej ścieżki, może trochę nazbyt jasnej, ponieważ momentami przewidywalnej. Nie był to jednak thrillera a historia zamykająca się w motywach sci-fi, więc można to wybaczyć. Szczególnie przez lekkość stylu, odpowiednie poprowadzenie klimatu i dzięki barwnym bohaterom, przy których czas się zatrzymuje i zachęca do poznania ich z bliska.

Tom Moore żyje na Czerwonej Planecie pogrążony w przejmującej samotności. Każdy jego dzień to bolesna rutyna. Jedna pewnego dnia na horyzoncie pojawia się statek. Nowo przybyli chcą zatrzeć wszelkie ślady bytności na Marsie a tym samym pozbyć się Toma. Nie spodziewają się natomiast nadchodzących problemów, które całkowicie pokrzyżują ich plany.

Bez wątpienia największym atutem jest główny bohater. Cichy, wycofany, momentami mocno koncentrujący się na własnych trudnych emocjach. Analizujemy jego zachowanie, działania, podejmowane decyzje, próbując jednocześnie zrozumieć motywy, którymi się kieruje w naprawdę nie łatwej sytuacji. Tuż za Tomem stoi sama intryga napędzająca wydarzenia, wiele pytań na które odpowiedzi pojawią się w późniejszej części lektury. Podejmiemy w międzyczasie kwestie moralne, społeczne a także oczekiwania wobec potencjalnej przyszłości choć będą to dość luźne rozważania, ponieważ opowieść jest typowo przygodowa, lekka i prowadząca przez pomysłową intrygę. 

Klimat zrobi swoje, historia potoczy się własnym rytmem, lektura zaskoczy prezentacją Marsa w nowej odsłonie. To książka w sam raz na spokojne popołudnie, która otwiera drzwi do nowego świata, pozwala oderwać myśli i wraz z głównym bohaterek pokonywać kolejne przeciwności. Ma pewne znamiona debiutu, ale na pewno nie żałuję wyboru, ponieważ kosmiczna przestrzeń w tym wypadku spodobała mi się bardziej niż zakładałam. 

sobota, 21 marca 2026

"Serce w butelce rumu" Oliwia Rolak

Image 
"Serce w butelce rumu" Oliwia Rolak, Wyd. Novae Res, Str. 342

 

Niebezpieczny sojusz może ocalić królestwo. Albo pociągnie je ze sobą na dno. 

 

A gdyby tak rzucić codzienne obowiązki i dać się porwać przygodzie? Zapomnieć na moment o problemach i walczyć z różnorodnymi przeciwnościami?

Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać decydując się na powyższą lekturę, ale opis sugerował, że prawdopodobnie odnajdę wewnątrz nie małą ucztę dla mojej wyobraźni. Pełna nadziei dałam się więc namówić na podróż u boku głównej bohaterki i uważam, że to był naprawdę dobrze zainwestowany czas. Co prawda nie jest to przewrotna fabuła stawiająca na oryginalność, ponieważ porusza się na płaszczyźnie znanych schematów, ale robi to płynnie, emocjonalnie i w pełni wiarygodnie, więc nawet doza przewidywalności nie przeszkadzała mi w przerzucaniu kolejnych stron. 

Wojna opanowała Surean rozrywając go od środka. Królestwo jeszcze mocniej zarysowało granice między stolicami. Penelopa, władczyni złotego miasta, postanawia zrobić wszystko, by zakończyć konflikt. Zdesperowana zwróciła się o pomoc do władających potężną magią, ale jednocześnie tych, którzy zostali z jakiegoś powodu odrzuceni przez społeczeństwo. Czwórka wyznaczonych bohaterów będzie musiała ścigać się z czasem, by odnaleźć zaginiony przed wiekami artefakt. 

Fabuła zaskakuje mnogością wątków. Na przestrzeni całej akcji dzieje się naprawdę dużo. Spokojnie możemy przyjrzeć się wszystkim bohaterom, zrozumieć ich sens w fabule a także dalszą drogę wyznaczoną przez autorkę. To oni napędzają bieg wydarzeń i międzyludzkie relacje wydają się wychodzić na pierwszym plan, ale świat przedstawiony również zyskał odpowiednie kształty, by móc zaintrygować i jedynie magia została potraktowana trochę zbyt wzmiankowo, ponieważ chętnie bardziej wgryzłabym się w temat. Na korzyść książki przemówili jednak piraci, których wciąż w literaturze jak na lekarstwo a którzy mają w sobie coś tak intrygującego, że od początku koncentrują uwagę. 

Lekka, napisana tak, by czytelnik mógł się poczuć obecny na wszystkich płaszczyznach fabuły, niekoniecznie skomplikowana, ale na pewno ciesząca wyobraźnię. Pomysł dobry, potencjał też, sama twórczość autorki również rokująca pozytywnie na przyszłość. Jeśli więc szukacie przyjemnej odskoczni po ciężkim dniu w delikatnych fantastycznych tonach - warto dać jej szansę choćby dla pewnej bardzo charyzmatycznej piratki, która przywołuje szczery uśmiech!