Gdy Jakub Błaszczykowski tracił opaskę kapitańską na rzecz Lewego (w mało eleganckich okolicznościach), to nawet do głowy by mu nie przyszło by porzucić reprezentację. Schował dumę do kieszeni i dalej grał z pełnym zaangażowaniem. Oto drogowskaz dla pana, panie Robercie.

